niedziela, 15 lutego 2015

Od Valerie

Może zacznę od tego, jak weszłam w posiadanie Cantha, a raczej jego jaja. 
Ale żeby do tego dojść, należy pogrzebać głębiej. Otóż od najmłodszych lat pakowałam się w różne kłopoty, ot tak - na złość rodzicom, którzy wszystkiego mi zabraniali. Zastanawiałam się czasem, czy to dlatego, że tak się buntowałam... Nie znałam życia bez szlabanów i "un-legal" wypadów poza dom... Częściej spędzałam czas z wilkami niż z ludźmi. Całe dnie przesiadywałam ze szczeniakami, przed czym o dziwo matki nie miały nic. Pozwalały mi na to, a ja się cieszyłam. 
Tak też zaczęła się moja przyjaźń z Li Mei, małą waderą, wychowywaną przeze mnie od szczenięcia. Mieszkała ze stadem w lesie, odwiedzałam ją co dziennie. Uczyłam typowo psich sztuczek i w rezultacie gdy wyruszałam do wioski poszła ze mną. 
Pewnego dnia gdy spacerowałam po lesie natknęłam się na młodą, uskrzydloną jaszczurkę. Nawiązałam z nią więź i nadałam imię Zair (był to samiec). Opiekował się mną, ale zawsze przejawiał nadmierną ostrożność, troskliwość o mnie. Wiecznie gderał, że narażam się na za duże ryzyko... ale zawsze ze mną chodził. Wreszcie miałam przyjaciela, z którym mogłam porozmawiać...
Tego dnia, a raczej nocy, szłam przez las z moją jaszczurką na ramieniu. 
"Coś wisi w powietrzu, mówię ci!" - oznajmił Zair, rozglądając się w popłochu.
- Według ciebie coś zawsze "wisi w powietrzu" - przypomniałam mu, prychając. 
"Ale tym razem coś SERIO jest nie tak, jak trzeba!" - pisnął. Już miałam mu coś odpowiedzieć, kiedy potknęłam się i wywróciłam jak długa. 
- Głupi kamień! - warknęłam, oglądając się za siebie. Zair kołował nad moją głową.
"To nie kamień. To jajo" - powiedział, lądując przed białym, owalnym jajem. Bo to było jajo. 
Podeszłam powoli, z niedowierzaniem wpatrując się w białą skorupę poprzecinaną srebrnymi żyłkami. 
Nie za bardzo wiem, co działo się potem. Świadomość odzyskałam nad ranem, gdy mały, biały smok siedział obok mnie i razem z Zairem wpatrywali się we mnie ze zmartwieniem.
"Dałem mu jeść, ty musisz się zebrać i wracać do domu..." - zaczął Zair, ale gwałtownie zaprzeczyłam.
- Nigdy tam nie wrócę. Jestem Smoczym Jeźdźcem i chcę wyruszyć na szkolenie.

<<C.D.N>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz