Może zacznę od tego, jak weszłam w posiadanie Cantha, a raczej jego jaja.
Ale żeby do tego dojść, należy pogrzebać głębiej. Otóż od najmłodszych lat
pakowałam się w różne kłopoty, ot tak - na złość rodzicom, którzy wszystkiego
mi zabraniali. Zastanawiałam się czasem, czy to dlatego, że tak się
buntowałam... Nie znałam życia bez szlabanów i "un-legal" wypadów poza
dom... Częściej spędzałam czas z wilkami niż z ludźmi. Całe dnie przesiadywałam
ze szczeniakami, przed czym o dziwo matki nie miały nic. Pozwalały mi na to, a
ja się cieszyłam.
Tak też zaczęła się moja przyjaźń z Li Mei, małą waderą, wychowywaną przeze
mnie od szczenięcia. Mieszkała ze stadem w lesie, odwiedzałam ją co dziennie.
Uczyłam typowo psich sztuczek i w rezultacie gdy wyruszałam do wioski poszła ze
mną.
Pewnego dnia gdy spacerowałam po lesie natknęłam się na młodą, uskrzydloną
jaszczurkę. Nawiązałam z nią więź i nadałam imię Zair (był to samiec).
Opiekował się mną, ale zawsze przejawiał nadmierną ostrożność, troskliwość o
mnie. Wiecznie gderał, że narażam się na za duże ryzyko... ale zawsze ze mną
chodził. Wreszcie miałam przyjaciela, z którym mogłam porozmawiać...
Tego dnia, a raczej nocy, szłam przez las z moją jaszczurką na ramieniu.
"Coś wisi w powietrzu, mówię ci!" - oznajmił Zair, rozglądając się w
popłochu.
- Według ciebie coś zawsze "wisi w powietrzu" - przypomniałam mu,
prychając.
"Ale tym razem coś SERIO jest nie tak, jak trzeba!" - pisnął. Już
miałam mu coś odpowiedzieć, kiedy potknęłam się i wywróciłam jak długa.
- Głupi kamień! - warknęłam, oglądając się za siebie. Zair kołował nad moją
głową.
"To nie kamień. To jajo" - powiedział, lądując przed białym, owalnym
jajem. Bo to było jajo.
Podeszłam powoli, z niedowierzaniem wpatrując się w białą skorupę poprzecinaną
srebrnymi żyłkami.
Nie za bardzo wiem, co działo się potem. Świadomość odzyskałam nad ranem, gdy
mały, biały smok siedział obok mnie i razem z Zairem wpatrywali się we mnie ze
zmartwieniem.
"Dałem mu jeść, ty musisz się zebrać i wracać do domu..." - zaczął
Zair, ale gwałtownie zaprzeczyłam.
- Nigdy tam nie wrócę. Jestem Smoczym Jeźdźcem i chcę wyruszyć na szkolenie.
<<C.D.N>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz