Otworzyłam szeroko oczy z przerażenia i głęboko wciągnęłam powietrze do płuc. Dopiero po chwili zorientowałam się, że to już koniec, że wcale nie jestem do niczego zmuszana, a to był tylko sen. I mogę żyć swoim życiem. Czasem jednak nadal czułam te obślizgłe łabska na swoim ciele, albo twarde członki rozrywające moje wnętrze. Nie sposób było się od tego uwolnić, nawet jeśli minął już rok odkąd uciekłam.
- Znowu ten sen? - usłyszałam głos Leizera. Jęknęłam cicho i odkryłam kołdrę. Znów spociłam się jak świnia i moja jedyna koszula nocna przykleiła się do mojego lepkiego ciała.
- Chyba muszę iść na zakupy... - powiedziałam do siebie, specjalnie ignorując pytanie smoka. Powoli wygramoliłam się z hotelowego łóżka i chwiejnym krokiem podeszłam do zapakowanej od kilku dni walizki. Wyciągnęłam taki sam czysty zestaw ubrań co zwykle i weszłam do łazienki. Szybki chłodny prysznic idealnie ostudził moje rozgrzane ciało i wybudził z przerażającego snu. Szybko się przebrałam i wyszykowałam do dalszej drogi. Kiedy wyszłam z łazienki, spakowałam do końca walizkę i pościeliłam łóżko. Potem zarzuciłam na głowę kaptur jedynej bluzy jaką miałam, żeby zasłonić niecodzienny kształt uszu i nie wzbudzać zbędnej fascynacji. Klucz zostawiłam na stoliku nocnym zaraz obok zapłaty za jedną noc w hotelu. Chwyciłam walizkę i wyszłam z pokoju, oglądając się jeszcze za sobą, sprawdzając czy czegoś nie zostawiłam. Zamknęłam drzwi i ruszyłam pustym korytarzem w stronę schodów. Wbiegałam na górę, przeskakując po dwa schodki, ale też starając się zachować ciszę. Kiedy dotarłam na strych, dość szybko znalazłam drabinę i właz prowadzący piętro wyżej. Weszłam na dach budynku i od razu westchnęłam z zadowolenia. Pogoda była w sam raz na podróż i na moje szczęście na niebie było dużo puszystych chmur nad którymi można spokojnie przelecieć. Uśmiechnęłam się lekko na widok Leizera, który siedział cierpliwie czekając na mnie.
- Lecimy? - rozległo się pytanie w mojej głowie, a ja pokiwałam potwierdzająco głową i wskoczyłam na grzbiet smoka.
- Lecimy... - westchnęłam radośnie, zostawiając za sobą wspomnienia z ludzkiego świata i wkraczając na nowy nieznany mi jeszcze teren. Wybrańcy smoków... byłam jedną z nich, ale nadal sama nie wiedziałam co to znaczy. Dlaczego akurat ja spośród wielu? Co było we mnie takiego niezwykłego? Wiedziałam już, że jestem inna nawet od naznaczonych, ale miałam nadzieję, że tam gdzie się wybieram, zdobędę odpowiedzi na moje pytania.
Leizer wylądował na ogromnym dziedzińcu akademika. Zeskoczyłam na ziemie i rozejrzałam się dookoła. W środku wyglądał zdecydowanie lepiej i przytulniej niż na zewnątrz. To chyba taki sposób, żeby odstraszać nieproszonych gości... W każdym razie podobało mi się i od razu polubiłam to miejsce. Uczniów było dość sporo, ale wiedziałam, że część z nich mieszkała w mieście, które krótko mówiąc nie przypadło mi do gustu. Tutaj było bezpieczniej, a to właśnie o to mi chodziło. O poczucie bezpieczeństwa. Przyglądałam się przechodzącym obok ludziom, a raczej naznaczonym. Nagle zobaczyłam dość przykuwającą wzrok dziewczynę. Bez zastanowienia podeszłam do niej, przy okazji pokazując Leizerowi, żeby na mnie poczekał.
- Ee... przepraszam? - spytałam i dotknęłam jej ramienia. Spojrzała na mnie iskrzącymi się oczami i uśmiechnęła. Nie dość, że na głowie miała istną galaktykę, to i oczy miała jak gwiazdy... Może jednak nie będę tu jedynym dziwadłem?
- Jestem tu nowa. - powiedziałam dość nieufnie. - Możesz mi powiedzieć, gdzie mogę się zapisać?
- Właściwie chciałam cie zapytać o to samo... - zaśmiała się cicho i spojrzała na kaptur na mojej głowie. - Co ukrywasz? - spytała, a ja od razu się speszyłam.
- Ja po prostu... - chciałam jakoś z tego wybrnąć, ale czy był sens? Skoro i tak prawdopodobnie spędzę tu dłuższą ilość czasu, to co mam do stracenia?
- A z resztą... - westchnęłam i zdjęłam kaptur, zarzucając swoje biało - siwe włosy na plecy. - Jak widzisz... jestem eee inna. - bąknęłam i spojrzałam na lekko zdziwioną dziewczynę.
<Lasair?>
- Lecimy? - rozległo się pytanie w mojej głowie, a ja pokiwałam potwierdzająco głową i wskoczyłam na grzbiet smoka.
- Lecimy... - westchnęłam radośnie, zostawiając za sobą wspomnienia z ludzkiego świata i wkraczając na nowy nieznany mi jeszcze teren. Wybrańcy smoków... byłam jedną z nich, ale nadal sama nie wiedziałam co to znaczy. Dlaczego akurat ja spośród wielu? Co było we mnie takiego niezwykłego? Wiedziałam już, że jestem inna nawet od naznaczonych, ale miałam nadzieję, że tam gdzie się wybieram, zdobędę odpowiedzi na moje pytania.
Leizer wylądował na ogromnym dziedzińcu akademika. Zeskoczyłam na ziemie i rozejrzałam się dookoła. W środku wyglądał zdecydowanie lepiej i przytulniej niż na zewnątrz. To chyba taki sposób, żeby odstraszać nieproszonych gości... W każdym razie podobało mi się i od razu polubiłam to miejsce. Uczniów było dość sporo, ale wiedziałam, że część z nich mieszkała w mieście, które krótko mówiąc nie przypadło mi do gustu. Tutaj było bezpieczniej, a to właśnie o to mi chodziło. O poczucie bezpieczeństwa. Przyglądałam się przechodzącym obok ludziom, a raczej naznaczonym. Nagle zobaczyłam dość przykuwającą wzrok dziewczynę. Bez zastanowienia podeszłam do niej, przy okazji pokazując Leizerowi, żeby na mnie poczekał.
- Ee... przepraszam? - spytałam i dotknęłam jej ramienia. Spojrzała na mnie iskrzącymi się oczami i uśmiechnęła. Nie dość, że na głowie miała istną galaktykę, to i oczy miała jak gwiazdy... Może jednak nie będę tu jedynym dziwadłem?
- Jestem tu nowa. - powiedziałam dość nieufnie. - Możesz mi powiedzieć, gdzie mogę się zapisać?
- Właściwie chciałam cie zapytać o to samo... - zaśmiała się cicho i spojrzała na kaptur na mojej głowie. - Co ukrywasz? - spytała, a ja od razu się speszyłam.
- Ja po prostu... - chciałam jakoś z tego wybrnąć, ale czy był sens? Skoro i tak prawdopodobnie spędzę tu dłuższą ilość czasu, to co mam do stracenia?
- A z resztą... - westchnęłam i zdjęłam kaptur, zarzucając swoje biało - siwe włosy na plecy. - Jak widzisz... jestem eee inna. - bąknęłam i spojrzałam na lekko zdziwioną dziewczynę.
<Lasair?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz